pomnik
a z tych schodów sięgam wprost
do domostw do legowisk bladych
stworzeń w które ktoś upycha szum
błękit krzywych przecedzonych
zręcznie niusuf
paderewski
chłód sunie dreszczem po mej
skórze kiedy nocą wcieram aurę
on podciąga trzeźwo nić studzi
wizje i pozwala czuć podłoże
jak kobieta jak przytomny
strun jej stróż czczę
fakturę martwych stopni
przez ułamek drogi
później głód zdobywa
przestrzeń kapie
z pióra żrący tusz

Dodaj komentarz