spacer
kamienice w szarfach lamp sodowych popiel który
nie da się zamydlić ale można go polubić tutaj tkwią
olśnienia smaczki szkicujące się w zadumie
zarys
na tle śniegu falowanie myśli te drobinki pod conversem
co łechtają blaskiem oko co przepadną by odrodzić
się po roku i przypomnieć mi
kim jestem
starzec w oknie też zna powód a przynajmniej
czuwa i nadstawia ucha coś kieruje
każe budzić się o trzeciej lub
przeglądać włókna
wpatrzeni w miasto
śnimy drogę
doskonale świadomi

Dodaj komentarz