wspólny mianownik
wciąż próbuję choć
podchodzą mi do gardła chcę
pochylić się nad tłumem
i doświadczyć
w jasnym świetle
w ciepłym dniu w różowym
punkcie w cmoknięciu
pas startowy bo tam
wyruszam z ciebie do stron
co jak przypuszczasz
śpią płycej niż się zdaje
(nie wypuszczasz
na głodnego byłaś
świadkiem wiesz że
umiem i przytaczasz
te obrazy)
ruszam
i po chwili widzę
z boku
niemożliwe
jestem nimi
mam tę małpiość
w jakiejś tafli
sam lituję się
nad sobą

Dodaj komentarz